header image
Start
Dawnych księgozbiorów czar Drukuj Wyślij znajomemu
28.01.2012.
Zmieniony ( 28.01.2012. )
 

Żaden tort z lukrową lirą i zielonymi liśćmi tataraku nie mógł rywalizować z pudełkiem czekoladek lub torebką bakalii. Tort był jak bardzo smaczna proza, a torebka bakalii – czymś w rodzaju antologii poezji. Pełna rozkosz nie polegała jednak na samym objadaniu się słodyczami. W święta wolno mi było czytać w łóżku. Zaopatrzony w zapas czekoladek i bakalii, z nową powieścią Jules Verne’a tuliłem się w boskiej intymności pod kołdrą. Bryg „Queen Mary” znajdował się na wysokości (czekoladka z różowym nadzieniem) Wysp Towarzyskich i na rozkaz kapitana Granta (daktyl) wziął kurs na południowy zachód (skórka pomarańczowa w czekoladzie). Tak było wieczorem. W dzień błądziłem nieprzytomny z pokoju do pokoju nie rozstając się z książką.
Antoni Słonimski
Wspomnienia warszawskie


Kiedy zima zaczyna doskwierać i temperatura schodzi poniżej zera, można albo nałożyć ciepłe rzeczy, w które zaopatrzyliśmy się na poprzednim spacerze i mimo wszystko wyjść w mroźne, chłodne powietrze na spacer, albo wzorem Antoniego Słonimskiego zaszyć się pod kołderką z paczką słodyczy i dobrą książką. Nie namawiam do tego ostatniego. Bo i nie trzeba chyba do tego nikogo namawiać.

DSCF0118.JPG
DSCF0118.JPG
 

Powiedzieć, że Wrocław był od zawsze związany z książkami, to tyle, co nic nie powiedzieć. Oczywiście, historia słowa pisanego i drukowanego ewoluowała w przestrzeni i w czasie i nie jest ambicją tego tekstu przedstawienie tej historii w zupełności. To raczej rekonesans po zapisanych gęsim piórem, a potem zadrukowanych stronicach.

We Wrocławiu z dawien dawna istniały trzy liczące się biblioteki, wszystkie związane z kościołami: Biblioteka Elżbietańska, związana z kościołem i gimnazjum Św. Elżbiety, Biblioteka Magdaleńska, funkcjonująca przy kościele i gimnazjum Św. Marii Magdaleny, i Bibiloteka Klasztoru Św. Bernardyna. Inaczej – Elizabethanum, Magdaleneum i Bernardinum.
Każda z nich miała nieco odrębny charakter, związany z miejscem, które stanowiło jej siedzibę.

Elizabethanum

Biblioteka Elżbietańska była z nich chyba najstarsza. Trzon jej zbiorów stanowiła Rehdigerana, biblioteka założona i prowadzona przez Thomasa Rehdigera, rajcę miejskiego, mecenasa sztuki i człowieka, który „z podróżowania uczynił profesję”. Po śmierci właściciela w 1576 r. nie została jednak zaprezentowana publicznie, zgodnie z wolą testatora, kolekcję upubliczniono dopiero w 1661 roku. Trzeba sobie wyobrazić miejsce wypełnione nie tylko książkami, ale i obrazami olejnymi, medalionami, popiersiami wybitnych mężów i starymi mapami – i dopiero będzie to obraz Rehdigerany. I to całe bogactwo spoczywało w dwóch, połączonych arkadą salach nad zakrystią kościoła Św. Elżbiety.

Księgozbiór rósł, wzbogacany o legaty innych wybitnych osobistości wrocławskich, a to o spuściznę po Albrechcie Sebischu (w 1689), a to o niegdysiejszą własność Johanna Sigismunda Haunolda (lata 1690-1711). Z czasem biblioteka zaczęła przypominać gabinet osobliwości: drewniany słoń naturalnej wielkości, portret dziewicy z brodą, pawian malowany z natury jak żywy. Jednak najcenniejszą częścią biblioteki były oczywiście książki, bogato iluminowane kodeksy i inkunabuły sprowadzane z całego kulturalnego świata.

Magdaleneum

Nieco inny charakter miał zbiór książek i osobliwości mieszczący się w zakrystii kościoła Św. Marii Magdaleny. Ponieważ proboszczem tej parafii był Jan Hess, pierwszy protestancki duchowny Wrocławia, jego portret zapoczątkował kolekcję podobizn magdaleńskich duchownych. Oprócz książek i tu znalazło się miejsce na przedmioty pasujące bardziej do panoptikonu, niż do biblioteki. Mowa tu o słynnej wrocławskiej mumii egipskiej, należącej początkowo do Laurentiusa Scholtza, zbadanej i opisanej przez poetę i chirurga (!) Andreasa Gryphiusa, i wreszcie przekazanej Bibliotece Magdaleńskiej.

Biblioteka ta była bardzo wytwornym wnętrzem: na balustradzie oddzielającej czytelników od bibliotekarzy stały rzeźbione w drewnie przez Dawida Psolimara, naturalnej wielkości postacie greckich mędrców. Zachowała się spośród nich rzeźba przedstawiająca Pittakosa z Mityleny.
Biblioteka była wspominana w dokumentach od 1436 roku, jednak dopiero w 1601 roku uzyskała ona status biblioteki publicznej.

Bernardinum

Biblioteka klasztoru zakonu bernardynów, powstałego na fali uniesienia religijnego spowodowanego wizytą (w 1453 roku) kaznodziei i inkwizytora Jana Kapistrana, stworzona została „ad maiorem Dei gloriam” (dla większej chwały Bożej). Zakon franciszkanów obserwantów prowincji bernardyńskiej był zakonem, w którym ślubowano ubóstwo, co znacznie ograniczało możliwość zakupu lub wymiany ksiąg. Jednakże zakonnikom od św. Bernardyna udało się co nieco zgromadzić. Księgozbiór w początkowej fazie liczył około 100 woluminów i składały się nań dzieła o charakterze religijnym, przydatne w życiu zakonnym: psałterze, graduały, brewiarze i mszały. Przy zakonie istniało również skryptorium, znamy nawet imię jednego ze skrybów: Zephyrus de Pannwitz, brat Zefir.

W dziejach biblioteki bernardyńskiej znaczącą cezurę stanowi wypędzenie siłą zakonników z Wrocławia, którego dokonali protestanccy rajcy miejscy w 1522 roku. Mieszkańcom klasztoru nie wolno było wziąć swoich książek. Dopiero sto lat później wrocławski kupiec i księgarz, David Albrecht, odbudował na własny koszt resztki biblioteki. Do akcji chętnie włączyli się inni, w początkach osiemnastego wieku książek było już ponad sześć tysięcy. Wśród nich takie rarytasy, jak „Biblia islandzka” i manuskrypt Cicerona „De officiis”. Kolekcja bernardyńska nie była tylko biblioteką i rozszerzyla nieco wizję chwały Bożej: mieściły się w niej liczne sztychy i obrazy, zbiór monet i medali, instrumenty astronomiczne, a nawet preparaty zoologiczne (ząb jednorożca, penis wieloryba) i pompa powietrzna.

W dzisiejszych czasach biblioteki pełnią znacznie mniejszą rolę, niż kiedyś, pomimo większej dostępności książki, a może nawet właśnie dlatego. Dawniej na otwarcia bibliotek pisano uroczyste panegiryki, można je wszystkie było odwiedzać dwa razy w tygodniu przez dwie godziny. Mało kogo stać było na „prywatną książkę”.
Dziś szacowne wnętrza kościoła i klasztoru bernardynów znowu mieszczą gromadę szeleszczących skrzydłami stronic przyjaciół, bo co roku w pierwszy weekend grudnia odbywają się tam Wrocławskie Promocje Dobrych Książek.

Zofia Kociatkiewicz


Zacytuj na swojej witrynie Drukuj Wyślij znajomemu

Komentarze użytkowników (0) RSS z komentarzami

Nie komentowano

Dodaj komentarz!



mXcomment 1.0.7 © 2007-2012 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved