 | Robert Littell
Epigram dla Stalina
tłum. Krzysztof Obłucki Noir sur Blanc
|
Robert Littell, dziennikarz i autor powieści szpiegowskich, tym razem napisał fabularyzowaną biografię rosyjskiego poety Osipa Mandelsztama. Poznajemy go w momencie, gdy został objęty zakazem publikacji i pozbawiony środków do życia. Nie toleruje stalinowskiej dyktatury, w której należało uważać na każde wypowiadane przez siebie słowo, gest, spojrzenie… Mandelsztam nie został jednak literackim niewolnikiem systemu. Podczas gdy inni tworzyli pod dyktando, Mandelsztam świadom potęgi słowa napisał słynny oskarżycielski wiersz, który zawiódł go do więzienia na Łubiance. Żyjemy tu, nie czując pod stopami ziemi, Nie słychać i na dziesięć kroków, co szepczemy, A w półsłówkach, półrozmówkach naszych Cień górala kremlowskiego straszy.
Mandelsztam został zesłany m.in. do Woroneża, a potem do obozu pod Władywostokiem, gdzie ostatecznie zmarł… W Epigramie dla Stalina mamy postaci prawdziwe, takie jak żona Osipa Mandelsztama – Nadieżda, która zapamiętuje wiersze męża, bo zapisywanie ich jest zbyt niebezpieczne. Pojawiają się poetka Anna Achmatowa i Borys Pasternak, który marzy o napisaniu wielkiej powieści-panoramy, która „pokaże, jak rosyjska rewolucja zmiotła wszystko, co było ustalone i uładzone, co miało związek z domem i porządkiem” – czytamy w książce. Współczesny czytelnik już wie, że marzenie to się urzeczywistniło, bo jest po lekturze Doktora Żywago. Wśród fikcyjnych bohaterów książki Littella mamy ochroniarza Stalina, a także pracującego w cyrku mistrza w podnoszeniu ciężarów Fikrita Szotmana. Ten ostatni do więzienia trafił za nalepkę z Wieżą Eiffla, która znalazła się na jego walizce. Absurd? A jednak. Jak pisze w recenzji książki Krzysztof Masłoń „postaci te przydały powieści rozmachu, umożliwiając wyjście z fabułą poza środowisko literackie i przedstawienie panoramy życia sowieckiego w latach 30., w okresie największych czystek.” Pisanie fabularyzowanej biografii to zawsze ryzyko, że postać bohatera stanie się papierowa, mniej wiarygodna. Littell tej pułapki częściowo uniknął, bo trudno autorowi odmówić umiejętności tworzenia wiarygodnych psychologicznie postaci oraz portretów osób znanych z historii. Ponadto zna realia stalinowskiego reżimu, był dziennikarzem Newsweeka i przez wiele lat zajmował się tematyką rosyjską. Dokonał rzetelnej dokumentacji, a jednocześnie ma łatwość pisania oraz umiejętność celnego komentowania, które pozwalają mu oddać mechanizmy rządzące sowiecką rzeczywistością oraz grozę i tragizm sytuacji, w której znaleźli się bohaterowie. A jednocześnie mamy poczucie, że Littell to sprawny rzemieślnik, który wie jak budować sceny, zna wszystkie sztuczki z warsztatów „creative writing”. I nie mamy mu tego za złe, bo sięgając po Epigram dla Stalina zaakceptowaliśmy konwencję literacką, którą Littell się posługuje. Choć im dalej w lekturę, tym więcej refleksji, że może jednak należało sięgnąć po klasyczną biografię. Zapewne celem Littella było spopularyzowanie postaci Mandelsztama, który jest w tej książce nie tylko symbolem buntu i niezależności, ale poetą o prozaicznych ludzkich słabościach, trudnym charakterze, ze skłonnością do egoizmu. Littell opisuje także skomplikowane życie uczuciowe Mandelsztama – trójkąty, relacje homoseksualne jego kobiet, zdrady i romanse. Te fragmenty „charakterystyki” postaci Mandelsztama oraz bliskich mu kobiet to zapewne ukłon w stronę literatury popularnej... Dla czytelnika znającego książki Sołżenicyna, Herlinga-Grudzińskiego czy Szałamowa powieść nie będzie zapewne ani odkrywczą, ani znaczącą lekturą, niemniej dla chociażby amerykańskiego odbiorcy, który niewiele wie o realiach sowieckiej rzeczywistości, Epigram dla Stalina może być zaskoczeniem. Littell spełnia tu w pewnym sensie rolę popularyzatora trudnej historii. Osip Mandelsztam w powieści nie jest jedynie buntownikiem i ofiarą systemu, bo kiedy pisze wiersz o „kremlowskim góralu”, ma świadomość że Stalin ukaz za ukazem kuje jak podkowę –Temu w pysk, temu w kark, temu w brzuch, temu w głowę.Littell potrafi zadbać również o tło obyczajowe i społeczne, przecież losy bohaterów splatają się i przecinają, a każdy z nich ma swoją tragiczną historię. Mandelsztam został zadenuncjowany przez kochankę, po aresztowaniu poddany torturom, na zesłaniu cierpiał na depresję i nigdy nie wrócił do równowagi psychicznej, do tego doszły trudne warunki, choroby i głód... Wprawdzie instynkt nakazał mu napisać jeszcze czołobitną odę Pod wzrokiem Stalina rozstępują się góry, ale przebaczenie z Kremla nie nadeszło, zapamiętano mu jedynie tamten wiersz… Współczesny czytelnik również go pamięta, cytuje, umieszcza w podręcznikach i uważa za symbol. Warto sięgnąć po książkę Littella, żeby poznać tragiczną historię Osipa Mandelsztama, którego przewrotne słowa z powieści Epigram dla Stalina pozwolę sobie zacytować jako pointę: „Wiem, że nie wolno mi narzekać. W końcu mam to szczęście, że żyję w kraju, gdzie poezja jest szanowana: ludzie są zabijani za jej czytanie, za jej pisanie”. Anna Molska
Komentarze użytkowników (0)
|
|
|