header image
Start arrow Tworzę - Jestem arrow Anioły są wśród nas
Anioły są wśród nas Drukuj Wyślij znajomemu
19.10.2010.
Zmieniony ( 19.10.2010. )
 

Bo Anioł jest w każdym człowieku. I nawet możesz o tym nie wiedzieć. Anioły są po to, aby nas chronić, aby nam pomagać, nie wszyscy tylko chcą ich słuchać i nie wszyscy potrafią rozpoznać Anioła – mówił Paweł na pierwszych po wakacjach warsztatach dziennikarskich z młodzieżą niepełnosprawną umysłowo, organizowanych przez stowarzyszenie Świat Nadziei. Od Aniołów właśnie zaczęła się nasza rozmowa o ludziach dobrych i złych, o marzeniach spełnionych i niespełnionych. Jak często narzekamy na swój los, jak często uważamy, że dzieje nam się krzywda, że świat jest niesprawiedliwy. Wystarczy jednak wsłuchać się w nie zawsze w pierwszej chwili zrozumiałą mądrość tych, o których mówimy: niepełnosprawni umysłowo, żeby zrozumieć słowa poety:

Bywałem ja – od Boga nagrodzonym,
Rzeczą – mniej wielką:
Spadłym listkiem, do szyby przyklejonym,
Deszczu kropelką…
(Fragment wiersza Cypriana Kamila Norwida pt: Daj mi wstążkę błękitną )


ImageEla: Moim pierwszym marzeniem było wstać z wózka inwalidzkiego, ciężko nad tym pracowałam, codziennie po kilka godzin rehabilitacji – czasem płakałam, bo bardzo bolało, ale wygrałam. Teraz chodzę i nawet przezwyciężyłam strach przed wychodzeniem samej z domu. Bo moim drugim wielkim marzeniem było nie bać się samej jeździć autobusem, a teraz pracuję, pomagam Pawłowi rozdawać ulotki.

Gosia: Chciałabym, jak skończę osiemnaście lat, wrócić do mamy… Teraz mogę widywać ją tylko w soboty i niedziele. Bardzo tęsknię i już się cieszę na samą myśl. Zostały mi jeszcze trzy lata. Szkoda mi tylko mojej młodszej siostry, ona ma dopiero dwanaście lat…

Agnieszka: Długo przepisuje coś z kolejnych numerów „Ludzkiej Sprawy” na złożonej w pół kartce z zeszytu. Zdaje się nie słuchać, w końcu mówi: chciałabym mieć taką firmę, że jak ktoś będzie potrzebował coś do jedzenia, to my to zrobimy. Ugotujemy, nakryjemy do stołu, potem posprzątamy. Ra-zem z Pawłem, Marcinem, Elą, Markiem i Mateuszem. Bo ja lubię sprzątać i pięknić salę… chciałabym też mieszkać z przyjaciółmi i wszystko z nimi robić…

Marek: Ja miałem dwa marzenia: żeby być kierowcą i aktorem. Jedno się nigdy nie spełni… Nigdy nie będę prowadził samochodu, bo mam padaczkę. Ale aktorem jestem i gram na scenie. To moja pasja. Ćwiczę też pisanie – bo wcześniej nie rozumiałem tego, co napisane. Poprosiłem mamę. Ona pisze to, co jej powiem, a potem ja przepisuję – proszę, to mój dziennik. Bardzo się staram…

Elwira: Zawsze chciałam pracować z roślinami. Marzenie moje się spełniło – teraz jestem ogrodnikiem. Ale żeby tak się stało, też musiałam skończyć szkołę zawodową. Teraz mogę rozmawiać z kwiatami…

Marcin: Bardzo chciałbym mieszkać sam, ale choć jestem optymistą, to jestem też realistą i zdaję sobie sprawę z tego, że bez rodziców tak na co dzień nie dałbym rady. Nie poradziłbym sobie, byłoby mi bardzo ciężko…

Mateusz: Jestem przerażony straszną zbrodnią, o której słyszałem w telewizji: człowiek zabił całą swoją rodzinę. Nie wiem, jak można tak, to bardzo zły człowiek…

Tak przeszliśmy od marzeń do poważnych pytań o sens życia i trudnych na nie odpowiedzi. Zaproponowałam, żebyśmy wspólnie zastanowili się, co takiego musiało się stać, że ten człowiek dopuścił się takiej zbrodni. Co dzieje się z nim teraz? Jak będzie dalej żył? Czy nie trzeba mu współczuć, może pomóc?

Paweł: On nie posłuchał swojego Anioła. Musiał go nie widzieć, bo inaczej nie mógłby zabić.

Elwira: Na pewno to biedny człowiek i może trzeba byłoby jakoś mu pomóc, ale to, co zrobił, jest straszne i bardzo złe.

Marcin: Nie wolno zabijać i nie ma dla takiego postępowania usprawiedliwienia, chociaż może i mordercy należałoby pomóc.

Ela: Ja bym się bała. Bo jak rozmawiać z mordercą? Podejść do niego i powiedzieć, że źle zrobił i tak nie powinien? A co będzie, jak mnie również zabije?

Marek: Chodzi o to, jak on się czuje, że zabił swoich bliskich.

Marcin: No właśnie, teraz jemu też będzie trudno żyć.

Paweł: Ale taką zbrodnię trzeba ukarać. Bo przecież on może innych zabić.

Ela: Tak, ale my nie rozmawiamy, że nie trzeba karać. Tylko o tym, że on jest biedny.

Mateusz: Bardzo niedobrze się stało, to bardzo złe…

Marcin: Człowiek musi nad sobą pracować. Nawet jak mu się coś nie podoba, to nie powinien używać brutalnych rozwiązań. Zawsze trzeba pomyśleć, zastanowić się…

Paweł: Albo zapytać swojego Anioła.

Ela: Ale Anioł nie zawsze pomoże, bo trzeba jeszcze myśleć i pracować. Samo nic się nie robi i żeby marzenia się spełniły, to też trzeba pracować, walczyć i przełamywać swoje słabości.

Marek: No właśnie, fajnie byłoby jakąś pracę dla niepełnosprawnych znaleźć. Bardzo bym się z tego cieszył. Wyplatam koszyki z papieru gazetowego i wyszywam. Wyszywanie pomaga mi wszystkie złe emocje przelać na materiał, a nie na innych ludzi. Tak powinno się robić.

Paweł: Marzę o tym, żeby pokój był na świecie. Dużo w tym kierunku robię. Piszę dużo różnych rzeczy.

Marek: Jeszcze o tym, co Ela powiedziała. Spotkałem kiedyś w życiu niepełnosprawną dziewczynę. Nie widziała na oczy. Na początek bałem się do niej podejść, przełamałem się i byłem bardzo zadowolony. Do teraz mam z nią kontakt.

Gosia: Moje jedno marzenie też się spełniło: zdałam do trzeciej klasy.

Agnieszka: Śpiewałam karaoke…

Ela: Bardzo chciałabym mieć rodzinę. Miałam kiedyś chłopaka, ale odszedł. Nie mam do niego żalu, chociaż było mi bardzo smutno. Ale myślę, że on może się bał, że nie poradzi sobie z niepełnosprawną?

Paweł: Widziałem ostatnio taką awanturę: dziewczyna uderzyła chłopaka w twarz, bo ją zdradził z inną. Płakała, że jej obiecywał, mówił o ślubie, rodzinie i dzieciach, a teraz ją zdradził. Ale ona nie powinna go bić po twarzy. Chłopak by tak nie zrobił.

Ela: On nie powinien jej zdradzać, tak się nie robi. Można odejść, tak jak mój chłopak – powiedzieć.

Marcin: Zdrada boli bardziej niż uderzenie w twarz.

Elwira: Ludzie powinni rozmawiać, nie kłamać, bić, czy zabijać.

Marek: Z osobami niepełnosprawnymi, takimi jak my, też trzeba rozmawiać…

Marcin: I czasami nas słuchać…

Paweł: Miałem kiedyś takiego znajomego biznesmena. Dużo robił dla niepełnosprawnych. Dawał im pracę i pomagał. Nie żyje biedak, na serce przed swoją firmą umarł i teraz z Aniołami rozmawia.

Mateusz: Bo Anioły są wśród nas…

Zacytuj na swojej witrynie Drukuj Wyślij znajomemu

Komentarze użytkowników (1) RSS z komentarzami
Wystawiony przez kasia m, z 05-03-2012 11:53, IP 89.69.165.191
Ja proszę Anioły żebym z dziećmi miała własny dom,do dziś nie mam,ale w głębi duszy wiem że kiedyś go będę miała bo wiem że Anioł pomoże.
 
» Zgłoś wydawcy zastrzeżenia do tego komentarza
» Odpowiedz na komentarz!

Dodaj komentarz!



mXcomment 1.0.7 © 2007-2012 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved